poniedziałek, 21 lipca 2014

Rozmówki córki

Bohaterem dzisiejszego postu zostanie również mój 2 letni synek, który ma już gadane.



Dialog nr 1

Ja: Maju, prosiłam Cię, zabierz na swoje miejsce farbki, jak już nimi nie malujesz.
Córka: Mamo, teraz zajmuję się czymś innym, jak widzisz. Wszystko w swoim czasie.

Odpowiedziała mi rezolutnie moja córka.

Dialog nr 2

Hubertowi chyba spodobała się koleżanka Mai z przedszkola - Noemi.
I następnego dnia, zaraz po przebudzeniu w kółko powtarza Emi, Emi..
Ja: Noemi chyba?
Synek: Tak! Emi!
Ja: Koleżanka Mai..( i nie skończyłam zdania..)
Synek: Moja, moja!
Ja: Twoja Koleżanka? Nie Mai?
Synek: Nie. Moja, moja Emi.

Aha.

Dialog nr 3

Dzieci się bawią. Nagle Brat celowo, nie zdając sobie do końca chyba sprawy z tego co robi, uderzył klockiem Siostrę.

Mama: Przeproś siostrę.
Brat: pszepszaszam - mówi potulnie.
Siostra: Nie wybaczam! za dużo krzywd mi zrobiłeś dzisiaj. Nie!!!
Brat: Majo, Majo, pszepszaszam. I przytulił siostrę mocno.

Wszystko zostało wybaczone, aż do następnego razu..

Dialog nr 4

Córka po powrocie z przedszkola  - do mnie:

- Mamo, mam nowego przyjaciela!
- O, a  kto nim został?
- Patryk
- O, a jak to się stało?!
- Zrobiłam mu chłopięcy pierścionek. I teraz mnie bardzo lubi.
- A jak zrobiłaś ten pierścionek?
- Z papieru. Powiedział mi co chce i tak zrobiłam. Robiłam dziś  pierścionki dla prawie wszystkich dzieci (i tu poleciały imiona). Będę je może sprzedawać, to zarobię trochę pieniędzy.
- Sprzedawać? Pierścionki z papieru?
- No tak.. no wiesz, na niby.

No proszę , moja kreatywna córka, potrafi zaskarbić sobie inne dzieci pierścionkami.


piątek, 18 lipca 2014

Składam pozew rozwodowy w przyszłym tygodniu

Nad podjęciem tego tematu zastanawiałam się dosyć długo. Przecież, z założenia tematyka mojego bloga nie taka miała być. Miało być różowo, przyjemnie i pozytywnie. Takie blogi "lekko" i dobrze się czyta.
Generalnie, wolę szukać tych pozytywnych stron życia, niż na odwrót. Jestem optymistką. Chcę nią pozostać. Takim ludziom podobno łatwiej przechodzi się przez życie.
Dotychczas poruszałam na moim blogu tematy z pozoru na neutralnym gruncie, pozytywne, chwilami błahe. 
Czasem wydaje nam się, że temat jest beznadziejny, ale ja zawsze staram się wyszukać ten pozytywny aspekt całej sprawy. Przecież oto chodzi w życiu! Wychodzę z założenia, że nie ma nic złego co by na dobre nie wyszło.

Jaka może być reakcja osoby, która  słyszy: składam pozew rozwodowy.
- Co? Ale jak? Dlaczego? Może się jeszcze dogadacie. Szkoda by było. 


Ostatnio ten temat ciągle pojawia się w mojej głowie.
Jakiś czas temu przeczytałam u Ani z Zielonego Wzgórza, że już koniec jej małżeństwa, mąż odszedł. Pamiętam, jak pisała, że nie układa się między nimi i potrzebuje pomocy.
Pamiętam, jak Zwyczajna mama, walczyła o swoje małżeństwo.  I udało się.
Przeżyłam osobiście rozwód bliskiej mi osoby, w mojej rodzinie. 

Dlaczego  ludzie się rozchodzą? Powodów jest wiele. Każdy przypadek indywidualny.

Składam pozew rozwodowy w przyszłym tygodniu - usłyszałam to zdanie od mojej  koleżanki, Ani i zamurowało mnie. 

Wyjaśniła mi dlaczego. Decyzja podjęta po terapii małżeńskiej. Tak, podejmowali próbę ratowania małżeństwa. Nie wyszło. Nie udało się. Terapeutka wyraziła swoje zdanie: lepiej się rozstać, niż unieszczęśliwiać się nawzajem.

Okazało się, że Ania już przed ślubem miała wątpliwości. No, ale wcześniej byli tak długo razem i było im dobrze. Po ślubie będzie lepiej. Będąc wreszcie małżeństwem kupili na kredyt wspólne mieszkanie. Urządzili je. I wspólne tematy się skończyły. Niecałe trzy lata małżeństwa. Niby razem, a oddzielnie. 

Gdy Ania wyjeżdżała, cieszyła się  ztego powodu i nie tęskniła za mężem. Nie mieli wspólnych tematów do rozmowy. Każdy sobie. Przy oddzielnych laptopach, w ciszy. On nie zna nawet jej zainteresowań. Tyle lat! Nigdy o nic jej nie pytał, nie interesował się jej życiem, jej pracą itd. Nawet muzyki nie słuchali razem. Mają kompletnie inne zainteresowania, nie tylko te muzyczne.

Pytam; jak to możliwe, że byliście tyle lat razem? Tematy wspólne były, bo: była szkoła, ślub,  urządzanie mieszkania itp.
Nie mają dziecka. I bardzo dobrze. Przecież to dziecko najbardziej cierpi podczas rozwodu rodziców. 
Dobrze, że się rozchodzą. Jest szansa, że za jakiś czas, jedno z nich znajdzie tą właściwą przysłowiową połówkę. 

W związku jest się po to, aby być szczęśliwym, a nie unieszczęśliwiać się nawzajem.

Taka decyzja -  decyzja o rozstaniu dwojga ludzi, ich świadoma, obopólna, według mnie, świadczy o wzajemnym szacunku i odpowiedzialności. Dają sobie szansę na znalezienie szczęścia w życiu, a nie tkwienie w beznadziejności. 
Dla ludzi, którzy patrzą na to wszystko z boku, wydaje się irracjonalne, a tak być nie musi.



czwartek, 17 lipca 2014

Czy kiwi uczula?

Czy kiwi uczula? 


Tak. Posiada bowiem silny alergen, który powoduje obrzęk, pokrzywkę, swędzenie, a nawet problemy z oddychaniem u osób uczulonych. Uwaga: dotyczyć to może nie tylko alergików. Znam osobiście jeden przypadek osoby dorosłej.

Wczoraj okazało się, że moja córka jest wybitnie uczulona na ten owoc. Nie, nie skosztowała ani odrobiny kiwi. Całe szczęście!

Przygotowując koktajl razem z dziećmi w przedszkolu, Mai przypadła rola krojenia kiwi. Po chwili dostała pokrzywki na rękach, nad i pod oczami, powieki jej spuchły jak balony, zaczęły ją boleć: oczy i głowa. Wystarczyło dotknięcie owocu. Objawy pogłębiały się z minuty na minutę. 

Wychowawczyni Mai, po konsultacji telefonicznej ze mną, wezwała natychmiast karetkę. Po około dwóch godzinach objawy same zaczęły znikać. W szpitalu jednak spędziłyśmy trochę czasu.

Tak silna reakcja osłabiła organizm Mai. Nie miała siły chodzić przez dłuższy czas po ustąpieniu objawów bolały ją oczy. Dopiero, po kąpieli i dokładnym oczyszczeniu solą fizjologiczną oczu, objawy całkiem zniknęły.

W szpitalu poinformowano nas, że reakcja alergiczna może, ale nie musi,  powtórzyć się w ciągu kilku  godzin. Tak się nie stało. Póki co, Maja dostała silny steryd, na wszelki wypadek.

To zdarzenie przypomniało mi, jak Maja, mając dwa latka, wzięła do ust mały kawałek kiwi i oddała mi go, bo jej nie smakował. Po jego skosztowaniu, na ustach dostała mało widocznej pokrzywki. Od tej pory nie próbowała nigdy kiwi, bo zwyczajnie nie chciała, twierdząc, że jej nie smakuje. Wynika z tego, że dzieci instynktownie wiedzą, co jest dla nich dobre, a co nie.

Okazuje się, że osoby uczulone na kiwi, bezwzględnie nie powinny spożywać sezamu, papryki i wyrobów na bazie mąki żytniej, ponieważ te produkty spożywcze posiadają ten sam rodzaj alergenu co kiwi.

Szczęście w nieszczęściu. Dzięki Bogu, nie zdążyła wypić koktajlu na bazie kiwi. Nie chcę myśleć, co mogłoby się wydarzyć.
Przed nami, kolejne testy alergiczne, tym razem pokarmowe.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Pink Transparent Star